Misja Talitha Kum za:

  • 00 DNI
  • 00 GODZ.
  • 00 MIN.
  • 00 SEK.
+

Świadectwo #1 z poniedziałku

Kategorie: Świadectwa 2015

W poniedziałek uczestniczyłem w Ewangelizacji przed Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa. Był, jest to piękny czas, chwile które na długo pozostaną w mojej pamięci. Nie wiem do ilu osób tego dnia powiedziałem, że Jezus ich kocha, że im błogosławi, że chce aby mu całkowicie zaufali. Przez większość dnia, chodziłem z tablicą z napisem Zaufaj Panu już dziś. Ktoś mi ją włożył w ręce, pomyślałem że nie jest to przypadek. Miałem po prostu stracha. Myślałem, jak to będzie, kogo spotkam, co ludzie
powiedzą, co ja powiem ludziom. Wątpliwości i pytania które ma wielu z nas. Zobaczyłem tę tablicę i mu po prostu zaufałem. Strach minął.

Zaobserwowałem uśmiech na wielu twarzach, i nie był to bynajmniej uśmiech politowania. Widziałem smutnych ludzi, którzy zaczynali się uśmiechać. Widziałem ludzi, którzy się spieszyli, a dzięki naszej obecności w tym miejscu na chwilę przystawali. Była to chwila dla Jezusa, w której Jezus mógł mówić do ich serc, poprzez tych z nas,
którzy tańcem i śpiewem wyrażali swoją wiarę. Tańcem i śpiewem budzili letnią wiarę ludzi którzy akurat przechodzili. Czasami ludzie zatrzymali się na dłużej, otwierali się wtedy na rozmowę, prosili o modlitwę. Bardzo często prosili o modlitwę w czyjejś intencji. Nie zapomnę tych spotkań.

Wierzę, że Jezus budzi podczas tej Misji w wielu ludziach wiarę, wlewa w serca nową nadzieję, czyni cuda, przede wszystkim te największe cuda, cuda przemiany serc. Bóg jeden wie jakie będą owoce tej naszej ewangelizacji, powierzajmy to Jezusowi który nas posłał.

Około godziny 15, godzina miłosierdzia, poprosiłem przechodzącą akurat młodą kobietę, aby z nami została chwilę na placu, żeby pomodliła się wspólnie z nami koronką do Bożego Miłosierdzia. Została na dłużej. Powiedziała, że chciałaby na ten tydzień gdzieś zamieszkać. Nie wyglądała na bezdomną, nie bardzo wiedziałem co mam jej odpowiedzieć. Zrobiło mi się trochę smutno, że nie mogę jej pomóc, że nie wiem jak jej pomóc. Powiedziała wtedy, że jest głodna. Miałem w plecaku kanapki i czekoladę, dałem to jej. Zjadła, zaczęliśmy rozmawiać. Próbuję mówić jej o miłości Jezusa, że ją kocha, zaczynam opowiadać swoje świadectwo, jak Jezus dotknął mojego serca, a ona mi przerywa i mówi że wie to wszytko, że w jej życiu też wydarzył się cud, zawdzięcza Bogu to że żyje. Opowiedziała mi swoją historię.
Miała bardzo duży problem z mówieniem. Powiedziała, że w wieku 7 lat potrącił ją na pasach samochód, przez dwa miesiące leżała w śpiączce, ten duży problem z mówieniem to pozostałość po tym wypadku. Mówiła, że wierzy iż to, że żyje jest cudem. Nie miała nigdy prawdziwej rodziny, wychowywała się w rodzinie zastępczej.
Teraz nie ma domu, mieszka z chłopakiem w hotelu robotniczym. Mówiąc to, robiła się coraz bardziej smutna, widziałem że jest to dla niej duży problem. Dziewczyna pisze wiersze, krótkie, ale naprawdę piękne wiersze o Bogu, wierze, z naprawdę głębokim przesłaniem. Powiedziałem jej, że ma niezwykły talent od Boga, że te wiersze poruszają serce.

Zapytałem się czy jest coś o co chce prosić teraz Jezusa. Poprosiła, jak dobrze pamiętam, o modlitwę o pokój na świecie, o dobro. Zaskoczyła mnie ogólność tej intencji, jej powszechność i to, że nie chciała nic dla siebie. Zapytałem się czy jest coś, co dla niej może zrobić dzisiaj Jezus. Poprosiła o modlitwę o zdrowie. Pomodliłem się na schodkach Sanktuarium tak jak umiałem, w prostych słowach o zdrowie dla niej, o to aby mogła normalnie mówić. Powierzyłem to wszytko Jezusowi. Wiem że Jezus żyje, czyni cuda także dzisiaj. Powiedziałem, że jeżeli mieści się to w planach Boga, jeżeli to będzie dla niej dobre, to będzie zdrowa. Poprosiłem, aby poszła jeszcze na adorację do kaplicy w Sanktuarium i tam w osobistej modlitwie powierzyła wszytko Jezusowi. Wróciła uśmiechnięta, podziękowała, powiedziała że czuje się znacznie lepiej, dokonało się to właśnie podczas adoracji Jezusa. Została z nami prawie do końca. Nie wiem jakich łask Jezus zechciał jej udzielić, ale bezcennym dla mnie było zobaczyć kolejny uśmiech na twarzy.

To było jedno, z wielu spotkań tego dnia.

Chciałem podziękować Jezusowi, że dał łaskę uczestniczenia w tej Misji tak wielu osobom. Powierzajmy w modlitwie tych wszystkich których spotykamy na ulicy.
Chwała Panu!

Dodał: Marcin

Dodaj komentarz