Świadectwo #11

Kategorie: Świadectwa

Szczęść Boże,

Do Szczecina przyjechałem jedynie na trzy dni, ponieważ pracuję. Mieszkam w Nowym Tomyślu, pracuję za Poznaniem. Na Ewangelizację zaprosił mnie Ksiądz Jacek. Cały czas zastanawiałem się dlaczego jadę. Przecież ja nic nie umiem, nie kończyłem żadnych kursów typu „Paweł” itp. Jestem tatą uzdrowionej przez Pana Jezusa córeczki - Julii z ciężkiej epilepsji. Julia uczy się dziś normalnie, i jest w 2 klasie szkoły podstawowej, a była dotknięta przez Pana Jezusa w wieku pięciu lat… Pan Jezus wspaniale działał, i nie pozwolił na długie myślenie i wątpliwości. Na stację PKP Szczecin Dąbie wyjechał po nas Ks. Jacek. Już pierwsze zaskoczenie. Przyjechał żółtym dużym busem z grafiką Pana Jezusa Miłosiernego i ogromnym napisem „Jezus szuka Ciebie”, i już w pobliżu stacji doświadczyłem takiego urągliwego śmiechu z tego hasła. Pan Jezus przecież mówił że z Jego powodu będą nas spotykać różne przykre rzeczy. Jeśli chcemy iść Jego drogą musimy o tym wiedzieć…

Pierwszy dzień staliśmy pod Carefourem. Był Ks Jacek, i Ojciec Dobromił - Franciszkanin. Dostaliśmy piękne niebieskie koszulki z hasłem Jezus szuka Ciebie, i identyfikatory, Mimo wszystko martwiłem się i byłem zamknięty.
Stał się cud. Pan Jezus pokazał jak działa, i że my nie musimy robić nic. Byłem pierwszą osobą która dała już w drodze do Carrefoura ulotkę ewangelizacyjną młodym ludziom, byłem pierwszą osobą która przyprowadziła do kapłana starszą panią która podczas rozmowy poprosiła o modlitwę… i jeszcze zaczepiłem bardzo bogatą panią chcąc dać ulotkę, i nagle okazało się że rozmawiam z protestantką która zaczęła sypać cytatami z Pisma Św. Myślałem „Panie Jezu, jestem tylko prostym człowiekiem, ale uczyń teraz cud, bo się gubię…” No i cud się stał. Podszedł mój kolega, Piotr. Okazało się że Piotr ma brata ewangelika, i zna to środowisko. Piotr zaproponował modlitwę tej pani, i ode mnie wyszło zwykłe Ojcze Nasz, bo protestowała przeciw modlitwom Maryjnym. Widziałem jak zaskoczona była. Pan Jezus niespodziewanie dla mnie uruchomił nagle we mnie Dar Proroctwa połączony z Darem Poznania. Powiedziałem tej Pani sam tym zaskoczony że dzisiaj po tej rozmowie wieczorem będzie miała dar łez, i dwa ważne wydarzenia w życiu, i jeszcze tego roku powróci do Kościoła Katolickiego. Na drugi dzień Piotr rano powiedział do Księdza Jacka. „Miałem obraz tej kobiety całej zapłakanej”…

Potem staliśmy już tylko pod Kauflandem. Miejsce bardzo mocno odwiedzane przez ludzi trochę biedniejszych. Zapamiętałem z tego to, że nie w stosunku do mnie nie było ani jednego przypadku agresji ze strony tych napotkanych ludzi, chociaż miałem moment w domu jeszcze kiedy słyszałem taki warczący głos przepełniony nienawiścią „JAK TAM POJEDZIESZ - WRÓCISZ W WORKU”… Ludzie byli zaskoczeni, czasem pytali czy nie jesteśmy sektą. Dobrze było tłumaczyć że Papież Franciszek powiedział że kościół ma wyjść na ulicę. Niektórzy mówili „Nareszcie”… Spotykaliśmy dobrych ludzi, chociaż samotnych i zagubionych… Pamiętam przypadek, kiedy Pani wyszła do nas z ciepłą zapiekanką, i dała ją mojemu koledze. Wcześniej rozmawialiśmy z kobietą bezdomną, było widać łzy w jej oczach, i zaprowadziliśmy ją do Księdza żeby pomodlił się za nią. Piotr nie bardzo wiedział co zrobić z zapiekanką, a ja już miałem pokazane w jednym momencie że Pan Jezus chce jej dać to jedzenie. Pokrzepiona modlitwą nie bardzo wiedziała skąd to jedzenie. Myślę że tą kobietą Pan Jezus się zajął na dobre i już jej nie wypuści. Niesamowite było to, że podczas ewangelizowania, i rozmów z ludźmi Pan Jezus jakby włączał mi charyzmaty. To bardzo pomagało, wręcz współpracowało z tym co miał w planach dla mnie Pan Jezus, a mnie było łatwiej…

Msza Święta będąca uwieńczeniem całego tygodnia ewangelizacji… Wryła mi się w pamięć jedna scenka… Przed samą Mszą Świętą - nad nami chmury - deszczowe… Myślałem - co dasz Panie Jezu - to będzie… i potem w trakcie Mszy Św. nagle takie jakby ocknięcie się… „Przecież świeci słońce!” Spoglądam do góry, i… widzę nad samym placem niebo idealnie błękitne - taki okręg nad samym placem, wokół te same chmury co przed Mszą Św. widziałem wcześniej… zabrakło mi słów…

Michał

Nowy Tomyśl

Dodał: Marcin

Dodaj komentarz