Świadectwo #6

Kategorie: Świadectwa

Chcielibyśmy się z Wami podzielić naszym świadectwem i przeżyciami z piątkowej nocnej ewangelizacji. Po skończonej Eucharystii i podzieleniu się na grupy wyszliśmy w szóstkę w miasto nocą. Mieliśmy zapraszać napotkane osoby do pójścia z nami do kościoła i adorowania Jezusa na krzyżu. Była to niezwykła noc. Spotkane osoby nie były przypadkowe. Już na samym początku spotkaliśmy dwóch mężczyzn, byłych żołnierzy, obecnie bezdomnych. Zaprosiliśmy ich do rozmowy i modlitwy. Ku naszemu zaskoczeniu jeden z nich, sam zaproponował modlitwę, była to modlitwa zawierzenia siebie i nas Maryi. Przez klika minut odmawiał w skupieniu piękną modlitwę zawierzenia Najświętszej Maryi Pannie siebie i nas, a wszyscy z nas odczuli, że nie jest to przypadek, że to Bóg przez niego do nas przemawia i że Maryja będzie się nami opiekowała tej nocy. Jak się okazało, mężczyźni ci przeżywali traumę wojennych przeżyć, z których nie mogli się otrząsnąć. Wręczyliśmy im świecę i zaprosiliśmy ich do wspólnej adoracji krzyża w Sanktuarium. Umocnieni tym spotkaniem poszliśmy dalej szukać zagubionych dusz.

Następni napotkani ludzie na tyle byli otwarci, że często sami podejmowali rozmowę z nami. Nie były to osoby przypadkowe, były to osoby które potrzebowały spotkania z Jezusem miłosiernym, które od lat nie były w kościele, albo deklarowały się wręcz jako niewierzące. Przeżywali on lęki lub doświadczali właśnie tragedii życiowych.

Spotkaliśmy min. mężczyznę, który od tygodnia nie chodził do pracy, od tygodnia codziennie topił swój smutek w alkoholu. Jego żona miała zawał i zapalenie płuc, w ciężkim stanie leżała w szpitalu. Próbowaliśmy z nim rozmawiać, zaprosiliśmy do pójścia na adorację, wspólną modlitwę za ich oboje, przy krzyżu Jezusa. W pewnym momencie podeszła do nas kobieta, złapała za ręce, płakała, ale były to łzy szczęścia.

Powiedziała że dziękuje nam, że od początku tygodnia nas widziała, wczoraj, czyli w czwartek tańczyła razem z nami przed kościołem, a dzisiaj po raz pierwszy od 15 lat poszła do spowiedzi! Dała piękne świadectwo, wspierając jednocześnie nas w ewangelizacji, przekonując tego mężczyznę aby poszedł z nami. Mężczyzna zdecydował się pójść do kościoła. Była to jego pierwsza modlitwa od lat. Ta kobieta także wróciła, miała problem z alkoholem, była alkoholiczką. Wierzymy, że dla tych ludzi, to jest początek spotkania z Jezusem, Jezusem miłosiernym, który żyje i działa tu i teraz.

Iwona, Jola, Artur, Adam, Grzesiek, Paulina

Dodał: Marcin

One Response to "Świadectwo #6"

  1. beata Napisał 3 czerwca 2015 o 15:31

    Wasza historia odnośnie tych dwóch byłych żołnierzy, bezdomnych braci miała dalszy ciąg (myślę, że chodzi o tych samych mężczyzn). Spotkałam ich przed kościołem, przed północą. Zapytani czy byli w świątyni, potwierdzili, że tak. Zapalili świeczkę Chrystusowi, pomodlili się. Zaproponowałam skorzystanie z sakramentu spowiedzi świętej, informując jednocześnie, że jest taka możliwość. Jeden z nich wyraził chęć wyspowiadania się. Nie pamiętali jednak jak się spowiadać, ani co mówić kapłanowi. Nie byli u spowiedzi świętej od wielu lat. Utwierdziłam ich w przekonaniu, że sam Jezus im pomoże. Zapytali czy ich podprowadzę. Weszliśmy razem do sanktuarium. Wskazałam konfesjonał. Jeden z nich poszedł do spowiedzi. Z drugim uklękliśmy w ławce, zapytałam czy mogę się za niego pomodlić. Później podprowadziłam do drugiego księdza. Wyspowiadali się obydwaj. Nie rozmawialiśmy ze sobą więcej. Cieszyłam się w duchu i dziękowałam Panu Bogu za ten ogromny dar, otrzymaną łaskę pojednania się z Nim. To nie jedyne cudowne wydarzenie na ewangelizacji tej nocy, którego byłam świadkiem. Jej owoce były bardzo zaskakujące. Ludzie, których spotykaliśmy na ulicy i w lokalach otwierali się, wspólnie z nami modlili, opowiadali o sobie, ktoś płakał… Bez Ducha Świętego nic takiego nie miało by miejsca, ON NAPRAWDĘ DZIAŁAŁ, BYŁ OBECNY I W WIADOMY TYLKO SOBIE SPOSÓB DOTYKAŁ I UZDRAWIAŁ LUDZKIE SERCA. CHWAŁA PANU!!!
    Beata

Dodaj komentarz